#52 || 12.03.2008 :: 13:33 ||

- Jenny, Czy Myślałaś Kiedyś O Tym, Że Pod Twoim Sercem, Może Zabić Drugie - Mniejsze? - Nervik bawiła się długopisem, przekładała go z ręki do ręki, turlała po stole.
- Raczej nie, to odległe myśli - Barmanka przygotowywała szklanki na przyjście pierwszych bywalców.
- Pięknie Byłoby Zmieszać Sen I Myśli. Serce I Ciało. Wodę I Kod. - Szefowa odchyliła się na krześle i patrzyła na mdłe światło lamp.
- Dzieci są lepszą wersją człowieka, prawda Lampka? - zagadnęła do Ochroniarza.
- to kijanki, ich dusze są inne. dzieci są niedoskonałe, przez to prawdziwsze.
- DZIECI SĄ MĘCZĄCE! - krzyknął od progu Chapel, wszedłszy do środka razem z Rewolucją.
- DziecI sĄ smacznE. AlE siĘ niE buntujĄ. OnE sĄ bunteM, dlategO icH niE jadaM.

Jenny mimowolnie dotknęła dłonią swojego podbrzusza. Co by się stało, gdyby i w niej urosła taka mała kijanka. Zatopiona w ciepłej, bezpiecznej wodzie, czekająca na chwilę odpływu, aby wydostać się na świat. Właśnie, świat. Czy pozwoliłaby kijance przeżyć smutek jaki jest częścią każdego życia? Czy po miesiącach bezpieczeństwa wydwała by dziecko na świat, który z bezpieczeństwem miał niewiele wspólnego.

- nie myśl o tym jenny, jeszcze nie czas - usłyszała szept Lampki. - jeżeli kiedyś nadejdzie, będziesz wiedziała co zrobić.
- Pokażę mu palcem co, jak i skąd. - pokiwała głową - Masz rację, jeszcze nie czas.
- CZAS NA CO? - spytał Chapel, który najwyraźniej nie dosłyszał ich rozmowy.
- Na zmianę kijanki w żabę.
- NA KOŃCU ZAWSZE USŁYSZYSZ SZYDERCZY RECHOT.
- NA końcU połkniesZ samegO siebiE - roześmiała się Rewolucja. - KijankA zjE swóJ ogoN I staniE siĘ żabĄ.
- wróci do wody - Lampka wyjął książkę i zatopił się w lekturze. - prawda jenny?
- Tak, wróci do wody.




#51 || 10.03.2008 :: 03:30 ||

- JENNY WYŁĄCZ JUŻ TE JĘKI, PO RAZ PIĘTNASTY SŁUCHASZ TEJ SAMEJ PIOSENKI. - mruknął Chapel patrząc na jej zamyśloną minę.
- Mówiłeś coś? - podniosła głowę po dobrej minucie, tak jakby nie wiedziała co się wokół dzieje.
- TAK, ABYŚ WYŁĄCZYŁA WRESZCIE TO WYCIE. MAM DOŚĆ POPOWYCH STAROCI, KTÓRE UDAWAŁY WTEDY ROCKA. PO CO TEGO SŁUCHASZ?
- Przypomina mi wiele rzeczy.
- JAKICH?
- Dawnych, nostalgia i sentyment. Każdego dopada - wzruszyła ramionami i zaczęła wycierać szklanki.

Chapel przyglądał się jej jeszcze przez chwilę usiłując zrozumieć o co jej chodzi. Z magnetofonu, z trzeszczącej kasety leciała wciąż ta sama piosenka. Wokalista kiedyś był całkiem znany, grał nawet w serialu. Wszystkie nastolatki kochały go kiedyś bezwarunkową i bezgraniczną miłością. Teraz jakby nie istniał, znikł. Ale dzisiaj wrócił do życia, na jeden wieczór, jedną chwilę. Znów miał oddaną fankę, choćby tylko przez kilka godzin. Jenny nuciła pod nosem melodię. Jednak to nie było to samo co kiedyś. Przeszłość miała to do siebie, że nie dało się do niej wrócić. Nie mogła powiedzieć, że żałuje. Teraz było dużo lepiej.

"Pech - bo nie tak to miało być. Z miejsca na miejsce gnać. Tak nie wytrzyma nikt. Gdziekolwiek będę wiem, że przyjdzie dopić swój los"*

Lampka zaczął gasić światła i ustawiać krzesła, Chapel w międzyczasie znikł za drzwiami. Barmanka przez chwilę miała wrażenie, że znów jest nastolatką, że dym, który tańczył pod sufitem, był przejściem do tamtego świata. Ale gdy Ochroniarz otworzył okno, wszystko znikło. Odstawiła szklankę i ruszyła w kierunku wyjścia.

- Wspomnienia są przyjemne, ale to tylko wspomnienia. - mruknęła do siebie.
- dobrze, że je masz. bez nich nie można istnieć.

*Mafia - Ja(Moja Twarz)




2008 ||marzec || luty || styczeń ||